Wrzesień 5, 2018

Inteligentny dom- po co? :)

Czy tak wyobrażasz sobie swój intelignetny dom?

Przed przejściem do konkretów warto przystanąć na chwilę przy określeniu „inteligentny dom”, które jest cokolwiek mylące. W wyniku prostego tłumaczenia przymiotnika „smart” powstał obowiązujący obecnie termin „inteligentny”, który niestety jest dość ułomnym odpowiednikiem pierwowzoru.
Dlaczego? Dlatego, że terminem „smart” określa się praktycznie każdą domową automatykę podczas gdy termin „inteligentny” zakłada, że coś będzie wykraczać poza prostą reakcję na zdarzenia.

Może niekoniecznie chodzi o sztuczną inteligencję, która potrafi się uczyć ale jednak podświadomie człowiek oczekuje czegoś działającego w oparciu o bardziej zaawansowane algorytmy warunkowe niż zwykła automatyka. Ponieważ jednak dzisiaj, w praktyce Inteligentny Dom to w przeważającej mierze zwykła automatyka pozostaje przestać czepiać się nazewnictwa i przejść do rzeczy.

Główną przeszkodą w upowszechnieniu się koncepcji ID (skrót od Inteligentny Dom) jest coś co wynika z samej natury tego pomysłu. Inteligentny Dom to system. To jedno z rozwiązań typu „wszystko albo nic”. Nie wystarczą automatyczne światła czy rolety, prawdziwą użyteczność ID pokaże dopiero kiedy razem zepnie się wszystkie systemy w domu a także te poza nim. Weźmy na przykład inteligentną lodówkę. Cudowna koncepcja zgodnie z którą lodówka sama wie co się w niej znajduje a to co się kończy potrafi sama zamówić w sklepie okazuje się nierealna ponieważ do działania wymaga wdrożenia nie tylko po stronie producentów lodówek ale także producentów towarów (dodawanie kodów lub znaczników RFID) oraz sklepów stacjonarnych. Ile jeszcze lat poczekamy aż ta idea się ziści? Wiele. Bardzo wiele.
Kolejną przeszkodą jest oczywiście cena. O ile koszty prostej automatyki są w porównaniu do jej użyteczności relatywnie niskie o tyle ta bardziej zaawansowana to już naprawdę duże pieniądze a korzyści niestety znikome.

Dlaczego? Dlatego, że nawet najpopularniejsze systemy to nadal tylko zlepek kilku zakresów – zlepek, w którym efekt synergii jest mocno przeciętny i nijak nie uzasadnia ponoszenia tak wysokich kosztów.

Największą jednak przeszkodą stojącą na drodze upowszechniania się rozwiązań ID jest to, że ludzie jej po prostu nie potrzebują. Zapomnijcie przez chwilę o wizjach z filmów SF, w których po wejściu do mieszkania wita Was po imieniu domowy, inteligentny asystent. Przypomnijcie sobie co robiliście dzisiaj, po wstaniu z łóżka, po powrocie z pracy lub wieczorem i w którym momencie naprawdę przydałaby Wam się jakaś bardziej zaawansowana automatyka. Pytanie jest przewrotne ponieważ wbrew początkowej tezie zamierzam wymienić parę takich momentów.

Zaczynamy od pobudki. Zamiast budzika w telefonie odzywa się ulubiona stacja radiowa lub muzyka z domowego Hi-fi. Świetny koncept, ale do zrealizowania za darmo prostymi metodami.

Rano szybko prysznic, śniadanie. Co by tu zautomatyzować? Może kawa z podgrzewacza (ktoś jeszcze pije „z dzbanka”?) albo ekspresu ciśnieniowego (chyba wszystkie mogą się włączać o zaprogramowanej godzinie). Prysznica automatyzować nie trzeba (kąpiel w wannie można by – są nawet baterie lejące zaprogramowaną ilość wody o określonej temperaturze – dla mnie przerost formy nad treścią).

W zimie automatyczne podgrzanie wyjazdu z garażu lub odpalenie samochodu żeby się nagrzał. Miła rzecz ale do rozwiązania prostymi metodami (włącznik czasowy lub w przypadku samochodu po prostu pilot). Ponownie, nic do czego potrzebna byłaby szczególna inteligencja.

Wychodzimy do pracy. Uzbrajamy alarm, a rolety się same zamykają. Podstawa jeśli nie chcemy latać po domu i czekać z ręką na włączniku rolet aż się każda z osobna pozamyka (z przyczyn technicznych w ten sposób zawsze działają rolety bez automatyki – nawet realizacja zamykania jednym przyciskiem wielu rolet wymaga już elementów automatyki czyli przekaźników). Szalenie użyteczne, ale realizowane przez centrale alarmowe w cenie systemu alarmowego (także sterowanie zdalne).

Po wyjściu do pracy temperatura w domu spada w ramach oszczędzania energii. Fajne ale wymaga odpowiedniego systemu grzewczego (o małym bezwładzie) i także z powodzeniem realizowane przez system alarmowy.

Co w drodze do pracy? GPS, trasa, unikanie korków. Nic co miałoby cokolwiek wspólnego z ID.

Wracamy z domu, robimy obiad, spędzamy czas z rodziną lub znajomymi, idziemy spać. Nie chce mi się już rozpisywać ale wszystko sprowadza się do użyteczności automatyki.

To co funkcjonuje dzisiaj to „inteligencja” w ramach:

  • Systemu alarmowego. W tym kontrola dostępu. Automatyczne uzbrajanie i rozbrajanie, także zdalne. Otwieranie bramy jeszcze zanim dojedzie się do domu, sterowanie roletami, ogrzewaniem lub oświetleniem. Dobry system alarmowy jest najtańszą przepustką do elementów domu inteligentnego.
  • Systemu grzewczego. Zamiast integrować sterowanie kotłem z systemem alarmowym można skorzystać z jednego z wielu systemów automatyki. Niestety warto to robić tylko w przypadku ogrzewania o niskim bezwładzie (podłogówka odpada) a oszczędności pojawiają się tylko jeśli mieszka się samemu i często bywa się poza domem.
  • Oświetlenie. Tutaj producenci szaleją ale w praktyce sens ma tylko czasowe zapalanie świateł w ramach symulowania obecności (to także załatwia system alarmowy) lub włączniki zmierzchowe. Sceny świetlne to chyba przerost formy nad treścią a koncepcję kolorowych lampek pominę litościwie milczeniem (diody RGB – słoma z butów 21-go wieku).
  • Nagłośnienie. Systemy takie jak Sonos, dzięki którym muzyka przemieszcza się po domu za użytkownikiem to piękna koncepcja. Trzeba jednak mieć naprawdę duży dom i ogromne nadwyżki gotówki żeby to docenić. Za ułamek ceny można spiąć dowolne Hi-fi przez bluetooth z telefonem czy komputerem. Takich tanich alternatyw jest znacznie więcej.

Oczywiście to nie wszystko. Jest jeszcze automatyczne podlewanie trawników (podczas nieobecności i w bezdeszczową pogodę) i pewnie wiele innych scenariuszy tutaj jednak nieuchronnie powracamy do pierwotnej tezy czyli:
co z tą całą prostą automatyką ma wspólnego Inteligentny Dom?

Gdzie pojawia się efekt synergii płynący z połączenia tych wszystkich systemów? Jaki scenariusz byłby tak użyteczny, że uzasadniałby poniesienie ogromnych kosztów związanych z taką unifikacją? Dopóki nie pojawią się jakieś istotne korzyści dopóty systemy Inteligentnego Domu pozostaną tylko ciekawostką dla posiadaczy nadmiaru gotówki.

 

Źródło: https://www.spidersweb.pl/2015/06/inteligentny-dom-po-co-to-komu.html